O co w tym chodziło?
Przez rok organizowaliśmy całodzienne folkowe spotkania w mieście. Zaczęliśmy od pytania: czy to, co dzieje się na Grajdole w Beskidzie Sądeckim – przełamywanie barier pomiędzy ludźmi z różnych baniek, którzy spotykają się podczas wspólnych aktywności – da się przenieść do Krakowa i Warszawy? Odpowiedź brzmi: da się. Choć nie bez niespodzianek. „Miejskie Międzykulturowe Spotkania Folkowe” zrealizowała pięcioosobowa grupa wolontariuszek i wolontariuszy Fundacji “Karpatart” w ramach programu Europejski Korpus Solidarności. Przez dwanaście miesięcy prowadziliśmy cykl całodziennych wydarzeń „Pofolkuj Sobie! — Sąsiedzka posiadówka muzyczno-warsztatowa”: bezpłatnych spotkań, które łączą warsztaty tradycyjnego rzemiosła i muzyki ze swobodną integracją i sąsiedzkim poczęstunkiem.
Skąd wziął się pomysł?
Latami obserwowaliśmy na Festiwalu Grajdół, jak szybko opada bariera między „swoimi” a „obcymi”, kiedy robi się coś razem. Warsztat garncarstwa, śpiewanie w kręgu, wspólne lepienie uszek – żadna z tych rzeczy tak naprawdę nie jest atrakcją samą w sobie. Są pretekstem do kontaktu. Chcieliśmy sprawdzić, czy ta formuła zadziała w miejskich wnętrzach, w środowiskach bardziej zróżnicowanych kulturowo, i czy poradzimy sobie z nią poza sezonem festiwalowym, przez cały rok. Miasto wydało się naturalnym kolejnym krokiem.
Co udało się zrealizować?
Zorganizowaliśmy cztery całodzienne wydarzenia w trzech miejscach: dwa razy w Żywej Pracowni w Krakowie, raz w Królestwie Bez Kresu w Krakowie i raz w Chacie Numinosum na Jazdowie w Warszawie. Każde miało swój charakter i innego koordynatora z zespołu. Zależało nam na tym, aby nasi wolontariusze mieli okazję wystąpić w roli organizatorów. Nic w końcu nie uczy tyle co praktyczna próba! Wrzesień oznaczał ceramikę, wiklinę, kolaż fotograficzny i wieczorne śpiewanie z zespołem Dusza. Grudzień zamieniliśmy w Międzykulturową Wigilię Folkową z warsztatem ukraińskich ozdób ze słomy, wspólnym lepieniem uszek przy kolędach i stołem, na którym każdy postawił potrawę ze swojej tradycji i opowiedział jej historię. W marcu śpiewaliśmy polskie pieśni wiosenne i litewskie sutartinės oraz szydełkowaliśmy. W kwietniu na Jazdowie robiliśmy pająki ludowe, uczyliśmy się ukraińskich tańców grupowych i zgłębialiśmy podstawy linorytu. Na każde wydarzenie zapisy zamknęły się przed planowaną datą.
Projekt w liczbach
Cztery wydarzenia, trzy lokalizacje, dwa miasta. Kilkanaście warsztatów, ponad 200 uczestniczek i uczestników przy ponad 300 zgłoszeniach. Osoby w wieku od 7 do 70 lat. Uczestnicy z sześciu krajów: Polski, Ukrainy, Litwy, Białorusi, Hiszpanii i Indii. Pracę pięcioosobowej ekipy wspierały dwie tutorki oraz kilkunastu wolontariuszy i wolontariuszek.
Czego się nauczyliśmy?
- Kameralność to nie brak ambicji, tylko warunek skuteczności. We wniosku zakładaliśmy nawet 300 uczestników i duże, otwarte wydarzenia. Już po pierwszych warsztatach zobaczyliśmy, że zbyt duże grupy warsztatowe powodują, że umyka nam podstawowy cel warsztatów – tworzenie przestrzeni do spokojnej integracji. Mniejsze, wyprzedane do ostatniego miejsca spotkanie daje więcej niż duże.
- Aktywizowanie środowisk migranckich wymaga osobnego podejścia. Osoby z zagranicy były na każdym wydarzeniu, ale rzadziej, niż liczyliśmy. Dotarcie do ekspatów i studentów wymiany wymaga obecności w ich sieciach i zaufania, którego zbudowanie wymaga czasu.
- Całodzienny format działa lepiej niż pojedynczy warsztat. Osoba, która przyszła na ceramikę o piętnastej, zostaje na śpiewanie o osiemnastej i po drodze poznaje kogoś, z kim spędziła ten czas. Nieplanowane chwile między blokami programu okazały się równie ważne jak sam program.
- Nic tak nie łączy jak wspólna praca twórcza. Osoby pochodzące z różnych krajów i różnych środowisk mogą nie mieć wspólnego języka ani wspólnego kontekstu, ale wspólne lepienie uszek jest dobrą okazją aby znaleźć coś, co ich łączy :)
- Formuła sprawdzona na wydarzeniach otwartych zyskuje drugie życie w zamkniętych. Przy okazji projektu przetestowaliśmy „Pofolkuj Sobie!” jako format zamkniętych spotkań integracyjnych dla grup studenckich, m.in. ze środowisk erasmusowych. Otworzyło to nowy kierunek: warsztaty folkowe jako narzędzie integracji dla uczelni, organizacji i firm.
Co dalej?
„Pofolkuj Sobie!” nie kończy się razem z projektem. Żywa Pracownia, nasz główny krakowski partner, wygrała miejski konkurs na społeczne instytucje kultury z wnioskiem, który współtworzyliśmy, i prowadzi folkowe spotkania sąsiedzkie w swoim regularnym programie. My rozwijamy formułę jako niezależny cykl i chcemy realizować go w kolejnych miastach i kontekstach — w wersji otwartej i publicznej, ale też jako ofertę dla organizacji, które szukają sensownego sposobu na integrację swoich społeczności. Dziękujemy wszystkim warsztatowcom, prowadzącym, partnerom i uczestnikom. Do zobaczenia na kolejnej posiadówce!
Finansowane przez Unię Europejską w ramach Projektu Solidarności “Międzykulturowe Miejskie Spotkania Folkowe” Europejskiego Korpusu Solidarności



















